• Wpisów:2
  • Średnio co: 3 lata
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 09:16
  • Licznik odwiedzin:5 408 / 3769 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiejszy dzień oficjalnie nazywam dniem ciszy. W końcu się ugięłam i przeprosiłam. Wszystko miało wrócić do normy, bo mój szanowny mąż raczył wrócić do łóżka mimo że mamusia zaniosła mu kołderkę i pewnie w duszy się cieszyła bo miała nade mną przewagę. Dzisiaj od rana nie odezwał się nic. po ponad godzinie omijania się i patrzenia na siebie z byka zapytałam czy ma zamiar ze mną rozmawiać. Kiedy mój luby odparł że nie, nie miałam zamiaru go namawiać i stwierdziłam że ja też odzywać się do niego nie będę i na noc też nie wiem czy wrócę jak już nie wytrzymam i wyjdę z tego wariatkowa.
 

 
Proza życia... 21 Finał WOŚP, brak serduszka, nie ze złej woli ale dlatego że nie udało mi się w mojej mieścinie żadnego wolontariusza napotkać na drodze.
Wczorajszą kłótnię z mężem uważam za niesamowicie udaną. Powód radości jest dość prosty - żremy sie do tej pory i końca nie widać. Tak zawzięci chyba jeszcze nie byliśmy, ale to dlatego że jedno drugiemu racji w przekonaniach nie przyzna. Ja jego racje pojęłam on moich wcale i stosuje argumenty, które nijak mają sie do tego o czym mówię, Coż generalnie tak bywa. Skoro on nie zrozumiał mnie to niby dlaczego ja mam zrozumieć jegi i dlaczego przeprosiny musza płynąc tylko z jednej strony. Jesteśmy ludźmi bardzo skomplikowanymi. Jedno bardziej od drugiego. Zastanawiam się jakim cudem 7 lat przetrwaliśmy jako para. 3 miesiące po ślubie (tu staż mamy krótki) wychodzą na jaw rzeczy o których pojęcia nie mieliśmy będąc razem przez lat siedem i spędzając ze sobą większość wolnego czasu.
Ja - sobek. kilka godzin dziennie spędzałam zawsze w samotności. On był w pracy więc tego nie wiedział. Albop wiedział ale nie rozumiał że to poniekąd jest podstawą mojej egzystencji. Samotność jest podstawą mojej egzystencji. W samotnjości najlepiej mi sie pracuje, uczy sprząta, robi wszystkie najbardziej przyziemne rzeczy z jakimi ludzie mają do czynienia. od 3 miesięcy nie mam możliwości pobyć w domu zupełnie sama przez kilka godzin, bo jeśli nawet jego nie ma w domu jest teściowa więc to już nie to samo. kiedy zamykam się w pokoju źle, kiedy chcę coś zrobić nie dobrze. A raczej nie mam możliwości nic zrobić tak jak bym tego chciała. Moje życie zostało maksymalnie ustawione. Z mężem też rzadko zostaję sama. Częściej bywaliśmy sami nie będąc małżeństwem. Jakoś bardziej udawało nam się znaleźć chwile dla siebie.
On- 27 - latek zmęczony życiem. Mężczyzna w sile wieku po 8 godzinach pracy nie ma siły dosłownie na nic oprócz siedzenia przed komputerem. Chce dzieci, co bardzo mnie cieszy bo w tym momencie niczego innego bardziej nie pragnę, ale obawiam się tego co będzie jeśli już się pojawią. Cały dzień z dzieckiem a on przed komputerem? Tego akurat sobie nie wyobrażam.
Spojrzałam na nasze ślubne zdjęcie, obok wisi jeszcze jedno zrobione na weselu jego brata. Oba z zaskoczenia. Na obu tych zdjęciach jesteśmy uśmiechnięci i szczęśliwi. Bardziej niż na wszystkich zdjęciach do których pozowaliśmy.
Proza życia...
  • awatar rstuw: @Roxi na Wrzosowisku: Ja siedzę przed komputerem wtedy kiedy muszę. Bardzo rzadko stanowi to rozrywkę. Miałam bloga prowadzić, ale nie mam kiedy po pan i władca okupuje kompa prawie non stop jak tylko nie robię niczego co miało by związek z obowiązkiem. Biedne my kobiety :) a raczej :(
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Posrana ta proza życia :/ straszne, że tv i komp teraz stanowią jedyną rozrywkę... Ja mam mdłości jak widzę dzień w dzień ten sam obrazek -męża, który po pracy kładzie sie przed tv i usypia. Już na prawde wolałabym by wyszedł i uprawiał jakiś sport a potem wrócił naładowany pozytywną energią.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›